Wojen z lat 1918 - 1921 nie prowadziliśmy zupełnie samotnie. Wsparcia, materiałowego i w pewnej mierze szkoleniowego udzieliły nam zachodnie państwa byłej antyniemieckiej koalicji - przede wszystkim Francja i USA, a w 1920 roku także Wielka Brytania i Węgry. Broń sprzedawali nam także Włosi. Również lista współwalczących wraz z nami przeciw rosyjskim bolszewikom posiada kilka pozycji. Sił niezbyt wielkich w liczbach, nie zawsze entuzjastycznie z nami wspólpracujących, ale bywały w tych ciężkich czasach chwile, gdy liczyły się każde ręce i każdy karabin.
Pierwszymi naszymi sojusznikami stali się, o dziwo, Rosjanie. Jesienią 1918 roku na Polesiu, przy niemieckiej Armii Wschód, powstała w Pińsku sformowana z głównie byłych oficerów armii carskiej "drużyna" (w ówczesnej rosyjskiej terminologii wojskowej batalion ochotniczy). Co prawda Niemcy zawarli 3 marca 1918 roku pokój z Rosją Sowiecką, ale jak widać, na wszelki wypadek szykowali sobie i alternatywy. Rozejm z Aliantami z 11 listopada zakladał jednak stopniowe wycofanie Ostarmee do ojczyzny. Część Rosjan udała się razem z nimi do Prus Wschodnich i dalej, ale około dwustu z nich w lutym 1919 roku pozostało w Kobryniu, zgłaszając nadchodzącym Polakom ofertę wspólnej walki z bolszewikami. Zostali przyjęci, i podporządkowani Grupie Poleskiej gen. Antoniego Listowskiego. Wywołało to spore poruszenie w kręgach licznej wówczas w Polsce emigracji rosyjskiej, a napływ ochotników (także spośród jeńców bolszewickich) pozwolił rozwinąć jednostkę do szczebla rzeczywistego batalionu, w liczbie około tysiąca bagnetów. Odznaczyli się w walkach, o czym świadczą komunikaty prasowe naszego Sztabu Generalnego, ale i brakiem dyscypliny oraz ekscesami wobec ludności cywilnej. Organizacyjnie zaliczeni do tworzonej Dywizji Podlaskiej (gen. Sikorski), posiadali wewnętrzną autonomię i rosyjski język w służbie oraz naszywkę w barwach rosyjskiej flagi na rękawie, ale na czapki musieli nałożyć polskie orzełki. Dowodził kpt. Eugeniusz Bocheński - mimo polsko brzmiącego nazwiska przekonany Rosjanin, zresztą rodzony brat ukraińskiego działacza z Pińszczyzny, Włodzimierza. Sukcesy Denikina latem 1919 rozzuchwaliły ich na tyle, że zczęli otwarcie wykazywać wrogość do Polaków, i zrywać orzełki z czapek. 5 września, na polecenie Naczelnego Wodza, batalion został rozbrojony i internowany. Dostali alternatywę - internowanie do końca wojny, lub wyjazd (przez Rumunię) do wojsk Denikina, albo przez Łotwę do Judenicza. Jednak chętnych na tę drogę było o wiele więcej, a Rumuni okazali się mało skłonni do wpółpracy w tej materii. 7 czerwca 1919 roku na polską stronę przeszło, pod warunkiem umożliwienia połaczenia się z "Białymi" 2,5 tysiąca żołnierzy Dywizji Tulskiej Armii Czerwonej. Poszli do sił na Pólnocy, a z nimi jeszcze 500 ludzi zwerbowanych w obozach jenieckich.
Po porażce Denikina należący do jego sił 2 korpus gen. Bredowa cofał się na południowy zachód. Zgodnie z umową między Denikinem a rządem rumuńskim jednostki te mogły wejść na terytorium Rumunii w celu reorganizacji i odpoczynku. Jednakże Rumuni nie dotrzymali umowy. Podchodzący do przepraw na Dniestrze Rosjanie zostali zatrzymani, a nawet ostrzelani. Nie chcąc wpaść w ręce bolszewików, skierowali się w stronę Polski. Przy pośrednictwie dyplomacji brytyjskiej, za cenę umożliwienia zakupów angielskiego materiału wojennego Piłsudski zgodził się czasowo przyjąć Rosjan. W okolicy Jarmoliniec w lutym 1920 r. przeszło na zajmowane przez WP terytorium i złożyło broń 18 tys. Białych. Do końca 1920 roku zostali oni (raz byli zołnierze batalionu pińskiego) partiami przewiezieni przez Rumunię i dalej drogą morską na Krym. Podobne były losy pskowskiej grupy gen. Pahlena, działającej na pograniczu łotewskim, która wobec nieporozumień z Łotyszami skierowała się ku Polakom. Oni ostatecznie weszli do wojsk gen. Peremykina (o nich niżej).
Równocześnie przechodziło na naszą stronę wielu czerwonoarmistów, pojedynczo, grupami, a nawet całymi oddziałami. W dużej części Kozaków, mających własne porachunki z Czerwonymi. Ci bardziej garnęli się do udziału w walce. Z grup zorganizowanych były to niemal w całości: 3. Brygada Kozaków Dońskich (z armii konnej Budionnego, 31 maja 1920), 20 czerwca 59. kozacki pułk orenburski, 20 lipca 1. kubański pułk kozacki, 18 sierpnia pułk im. Trockiego, a 9 września pułk kozaków uralskich. Łącznie ponad 5 tys. ludzi, wyszkolonych i zmotywowanych.
Polskie władze wojskowe zgodziły się na tworzenie jednostek kozackich w końcu czerwca. Planowano utworzenie z dwóch brygad – dońskiej i kubańskiej, po dwa pułki kawalerii i dywizjon artylerii konnej każda. Faktycznie powstała z tego i wzięła udział w walkach latem słaba liczebnie Brygada Dońska (circa 800 szabel, 8 ckm i 4 działa). Jesienią została rozbudowana do stanu trzypułkowej dywizji, która wzięła udział w listopadowym (już po naszym rozejmie z Czerwonymi) uderzeniu armii ukraińskiej na Bracław. Część Kozaków podporządkowała się latem 1920 bezpośrednio Ukraińcom oraz gen. Bałachowiczowi.
Równolegle, po klęskach Denikina grupa działaczy skupionych wokół Borysa Sawinkowa (przywódca prawicowej frakcji rosyjskich Socjalistów-Rewolucjonistów) pertraktowała z ludźmi Piłsudskiego w sprawie utworzenia oddziałów rosyjskich, które realnie zaangażowałyby się po stronie polskiej. Zgoda Naczelnika i porozumienie z nowym dowódcą Sił Zbrojnych Południa Rosji gen. Wranglem doprowadziły do rozpoczęcia formowania w Polsce 3 Armii Rosyjskiej, której dowództwo objął ostatecznie gen. mjr Borys Peremykin. W połowie sierpnia dysponował on ok. 3000 ludzi, z których połowę (1 słaby pułk z baterią artylerii i dywizjonem jazdy) skierowano na front pod Zamość (24 sierpnia).
Kolejne gotowe oddziały odprawiono w poczatkach października, ale nie dotarły na miejsce przed podpisaniem rozejmu. Było tego wówczas ok. 10000 ludzi, formalnie w 2 dywizjach piechoty i jednej jazdy. Całość tych sił wzięła udział w listopadowym pochodzie armii Ukraińskiej Republiki Ludowej na Bracław, z zamiarem przebijania się do Wrangla. Ci, którzy ocaleli i nie zdezerterowali (ok 8000 żołnierzy), 21 listopada wrócili za Zbrucz, gdzie złożyli brońi zostali internowani.
Umundurowanie i uzbrojenie dostarczała strona polska, z własnych zapasów (głównie z dostaw zachodnich), uzbrojenie przekazywano przede wszystkim zdobyczne typu rosyjskiego. Rosyjskie odznaki i emblematy zdobywali we własnym zakresie.
Wspólne zdjęcie żołnierzy polskich i rosyjskich.

Oficer rosyjski w przerobionej kurtce amerykańskiej i czapce w typie polskiej "angielki". Prawdopodobie 3 Armia.

Podobnie, kabura z pistoletem 7,65. Czapka typu rosyjskiego.
Oddział kawaleryjski z 3 Armii.
Kozacy Jakowlewa.
Rosyjska kokarda oficerska ("carskie oczko".Borys Sawinkow, 1920.Piotr von Glasenapp, dowódca 3 armii w okresie organizacji, czerwiec-sierpień 1920. Płk Adolf Saulewicz, dowódca 2 pułku piechoty.
Na Półnonym Wschodzie przyszło nam wspóldziałać z Białorusinami. Ci w 1918/19 roku organizowali pierwociny swojego wojska w oparciu o Niemcy, następnie Litwę. Dopiero 22 października 1919 r. polski Naczelny Wódz wydał w porozumieniu z Białoruską Centralną Radą Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny dekret zezwalający na utworzenie jednostek białoruskich. Jednocześnie mianował dowódcą wojska białoruskiego byłego oficera artylerii armii rosyjskiej płk. Hassana Konopackiego. Powstały bardzo nieliczne oddziały szkoleniowe, do powstającej armii białoruskiej zaliczono także luźne grupy partyzanów walczące z bolszewikami. Brak chętnych i nieporozumienia spowodowały ustąpienie płk. Konopackiego, którego zastąpił tymczasowo (kwiecień 1920) mjr WP, były legionista I Brygady mjr Józef Tunguz-Zawiślak. Wtedy akurat pojawił się nowy pretendent na wodza Białorusinów, rosyjski oficer polskiego pochodzenia Stanisław Bułak-Bałachowicz, generał z mianowania dowódcy rosyjskiej Armii Północno-Zachodniej gen. Judenicza. Po klęce tegoż i zawarciu pokoju sowiecko-estońskiego (2 lutego 1920) jego grupa, licząca ok.1200 ludzi - Rosjan, i wszelkich mieszkańców ziem kresowych przeszła na polską strone frontu deklarując wspólpracę. Józef Mackiewicz w jednej ze swoich powieści przedstawił - niezwykle celnie i obrazowo - sprawę mniej więcej tak: Baćka ogłosił przed frontem, że teraz to my jesteśmy Białorusy. Co jeden z podkomendnych skomentował "To znaczy bez zmian, biełyje-Russkije." Ta odrodzona Kmicicowa kupa wykonywała znakomitą robotę bojową na froncie, oraz awanturowała się i rabowała poza nim rosnąc w siłę. We wrześniu 1920 liczyła już prawie 3 000 szabel i bagnetów z 4 działami, podporządkowanych politycznie Komitetowi Rosyjskiemu Sawinkowa jako Rosyjska Ludowa Armia Ochotnicza. Sukcesy bojowe mimo perspektywy wycofania się Polski z wojny gwałtownie rozbudowała te siły do trzech dywizji i brygady piechoty, dywizji jazdy z odpowiednimi jednostkami zaplecza - w sumie ponad 16 tys. ludzi
6 listopada 1920 Bałachowicz 6 listopada w Turowie uroczyście proklamował utworzenie niepodległej Republiki Białoruskiej, a po zajęciu Mozyrza ogłosił się Naczelnikiem tego państwa. Wojska sowieckie rozbiły tą inicjatywę do poczatków grudnia 1920, resztki wróciły na polska stronę.
Odrębnie, choć w porozumieniu z Bałachowiczem wystąpiły sformowane w Polsce oddziały uznające autorytet Komitetu Białoruskiego (ok. 1500 ludzi), przetransportowane w październiku z centralnej Polski w okolice Słucka. Gen. Skierski, dowódca 4 Armii mimo rozejmu nie przeszkadzał Komitetowi w zwołaniu Tzw. Rady Najwyższej, i rozbudowie przez nia wojska (do dwupułkowej brygady z dywizjonem jazdy i baterią artylerii (3-3,5 tys ludzi). Bolszewicy zlikwidowali "Powstanie Słuckie" w ciągu miesiąca. Większość białoruskich wojskowych przedarła się do linii polskich, ale silne partyzanckie grupy w terenie prowadziły intensywną dzaiałalność przeciw Sowietom do 1922 roku.
Oddział białoruski atamana Łukasza Siemieniuka po przejściu linii frontu, Wielkie Stachowo, zima 1919/20.
Stanisław Bułak-Bałachowicz.
Jeszcze w Armii Północno-Zachodniej, wiosna 1919. Od prawej: rtm. Borys Permiakin, Stanisław Bułak-Bałachowicz, NN, gen. Aleksander Rodzianko, por. Władimir Widiakin, Józef Bułak-Bałachowicz i sztabrotmistrz Jefremow.
Gen. Bałachowicz i jego oficerowie.
Konnica Bałachowicza.
Bałachowicz i jego sztab w listopadzie 1920 r.Krzyż Waleczności Atmii gen. Bułak-Bałachowicza. Paweł Hajżuryd, przewodniczący Białoruskiego Komitetu Narodowego jesienią 1920. Białoruski mundur z naramienkami w kolorach narodowych, biało-czerwono-białymi (czerwony pas pośrodku).
Aleksander Pruszyński (ps. Aleś Harun), 1919.
Makar Kascewicz, oficer-poeta z Pogonią na czapce.
Chorągiew 1 pułku słuckiego.
Po sukcesie operacji letniej 1919 roku polskie wojska oparły front na Dźwinie i Berezynie. Jednak północny odcinek nad Dźwiną nie był pewny - Sowieci utrzymali mocne przyczółki w okolicy Krasławia i Dynenburga. Ich pozycje w Łatgalii (gdzie utworzyli Łotewską Republikę Radziecką) dawały im mozliwość kontrataku, lub dalszych uderzeń na Łotwę. Kłopotem Łotyszy byli zresztą nie tylko oni, ale i silna niemiecko-rosyjska armia Bermondt-Awałowa, której zamiary i charakter także zagrażały ich niepodległości. Po uzgodnieniach polityków i wojskowych, 3 stycznia 1920 roku wspierana czołgami dwudywizyjna grupa gen. Rydza-Śmigłego wraz z dywizją łotewską płk Jānisa Purinša rozpoczęły operację, w wyniku której po krwawych walkach bolszewików wyrzucono z Łatgalii. Wojska Polskie lojalnie przekazały Łotyszom zdobyte terytorium z liczną mniejszością polską. 30 stycznia Republika Łotewska i Rosja Sowiecka zawarły rozejm, który stał się podstawą traktatu pokojowego z 11 sierpnia 1920 roku. Podpisy złożono w Rydze jak raz w chwili, gdy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy.
Piechota łotewska , 1919.

Zdobyczny Garford.

Estoński pociąg pancerny, grupa żółnierzy estońskich i łotewskich.

Walki w Łatgalii, jesień 1919.
Oddział hr. Livena, 1919.
Oficerowie pułku huzarów, kpt. Wedens i por. Osten-Sacken.Gen. Jānis Balodis, dowódca Dywizji Południowej armii łotewskiej.
Łotewski i polski km, Dyneburg, styczeń 1920.Order Pogromcy Niedźwiedzia, ustanowiony 11 listopada 1919 - najwyższe wojenne odznaczenie Łotwy. Gwiazda I klasy.
II klasa.Odznaczono nim 64 polskich wojskowych.
Zrealizowanie w 100% rumuńskich celów terytorialnych po pierwszej wojnie światowej skłoniło ten kraj do ostrożnej, ale i zdecydowanej polityki w obronie nowych granic. Rosjan, bez różnicy białych czy czerwonych trzymano na dystans za Dniestrem. W kwestii zgłaszających pretensje do byłej austriackiej Północnej Bukowiny Ukraińców Rumuni także postępowali konsekwentnie. Już jesienią 1918 usunięto wszelkie ukrainskie placówki z Czerniowiec i regionu. Kontakt z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową był bardziej niż chłodny. Wiosną 1919 roku Rumuni, dążący do nawiązania bliższych kontaktów z Polską postanowili wykorzystać pojawiające się wiadomości o konszaktach Zachodnich Ukraińców z bolszewikami i podjąć działania. Zdopingował ich David Lloyd George, który jak zwykle antypolski wymógł na Radzie Najwyższej Sprzymierzonych polecenie wstzymania dobrze rozwijającej się polskiej ofensywy przeciw Ukraińskiej Armii Galicyjskiej. Polskie wojska stanęły zgodnie z sugestiami Dmowskiego na linii Brody - Załoźce - Złota Lipa. Rumuni zaś, nie zważając na czeskie donosy o koncentracji ich sił, 25 maja 1919 przekroczyli granicę w sile 8 dywizji wzmocnionej kawalerią, dowodzonej przez gen. Jakoba Zadika, i praktycznie bez oporu zajęli rejon od Śniatynia i Horodenki po Nadwórną. Zapewne nie obyło się bez delikatnej zachęty dyplomacji francuskiej, zirytowanej szarogęsieniem się Brytyjczyka podczas rotacyjnego przewodniczenia Radzie. Dzień póżniej wybuchło polskie powstanie w Stanisławowie, wsparte natychmiast przez WP. W Otyni doszło do spotkania zaprzyjaźnionych armii. Odcięta brygada górska UAG przeszła na czechosłowackie Zakarpacie. Na wściekłe monity Lloyd George'a Rumuni odpowiedzieli gładko, że ich wojska wkraczają, by chronić miejscową ludność, niezależnie od narodowości i wyznania przed inwazją bolszewicką, oraz że wynika to z konieczności zabezpieczenia działaniań militarnych na Zakarpaciu przeciw Węgierskiej Republice Rad (ukraińscy entuzjaści, wbrew deklaracjom własnego rządu, zajęli część tego terytorium). Przy okazji wbijając szpilkę Czechom, że nie radzą sobie oni ona terenie własnej odpowiedzialności.
Ten ruch praktycznie zdecydował o ostatecznym sukcesie polskim, czyli wyparciu Ukraińców za Zbrucz - odcięto jedyną drogę zbytu podkarpackiej ropy i importu czeskiej broni oraz amunicji dla UAG. Kolejnym gestem przyjaźni było umożliwienie transportu 4 Dywizji Strzelców gen. Żeligowskiego z Besarabii do Galicji.
Rumuni pozostali na Pokuciu do pierwszych dni sierpnia 1919, kiedy to przekazali teren Polakom.
Patrol kawalerii rumuńskiej.Piechota rumuńska.

Rumuński patrol na ulicy, 1919.
Polacy i Rumuni w Stanisławowie, czerwiec 1919. Na pierwszym planie brytyjski motocykl (Clyno?) z ckm Vickers na przyczepie-lawecie, z wyposażenia armii rumuńskiej.Pojazdy tego typu na froncie zachodnim, 1917.
Rumuńskie drezyny pancerne na linii Czerniowce - Stanisławów.
Emblemat z czapki rumuńskiej dywizji górskiej, która wkroczyła na Pokucie.
Hełm z emblematem, monogram króla Ferdynanda I.Krzyż wojskowy Orderu Korony Rumunii (V kl). W 1919 odznaczono nim kilku polskich oficerów, wspóldziałających z wojskami rumuńskimi.
Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej starła się z Wojskiem Polskim w początkach 1919 roku, gdy obie strony przejmowały teren po wycofującyh się na północ Niemcach na Wołyniu. Polacy szli na wschód, Ukraińcy mieli roszczenia do Ziemi Chełmskiej, obiecanej im w Traktacie Brzeskim. Konflikt, podsycony walkami w Galicji trwał kilka miesięcy, strona polska uzyskała przewagę - Ukraińcy oprócz nas mieli na karku Białych i Czerwonych Rosjan. Po kłęsce Denikina zostali tylko bolszewicy, ale i w rękach Ukraińskiej Republiki Ludowej pozostał pod koniec roku wąski, kilkudziesięciokilometrowy pas na wschód od Dniestru, Słuczy i Horynia. W tej rozpaczliwej sytuacji przywódca URL Semen Peltura podjął decyzję o dogadaniu się z Polakami. Oni przecież deklarowali otwarcie, że nie chcą zawojować całej Ukrainy. Na mocy umowy, zawartej 21 kwietnia 1920 roku w Warszawie URL rezygnowała ze spornych terytoriów na zachód od Zbrucza i Horynia, uzyskując wzamian pomoc w reorganizacji i odbudowie armii, oraz obietnicę polskiej akcji przeciw bolszewikom do Dniepru.
Od początku 1920 roku w rejonie Rzeszowa i Łańcuta tworzono 1 i 6 Dywizje Strzelców URL, w Kamieńcu Podolskim - 2 Dywizję, plus oczywiście niezbędne oddziały pozadywizyjne. Umundurowania, uzbrojenia i wyposażenia dostarczyła strona polska. W sumie dawalo to ok. 18 000 zorganizowanych ludzi, z czego 5000 (jedna dywizja) wzięła bezpośredni udział w wyprawie na Kijów. Dołaczyły wówczas walczące na tyłach bolszewików w tzw. Pochodzie Zimowym wojska gen. Omelianowicza-Pawlenki, formalnie w sile trzech dywizji piechoty i brygady konnej, faktycznie liczących w sumie nieco ponad 4000 ludzi. Pawlenko zdołał jednak w ciągu miesiąca od uzyskania łączności z Polakami podwoić stan swojego wojska. Pozostałym nie szło aż tak dobrze, ochotników było niewielu. Po bolszewickiej ofensywie, wraz z uzupełnieniami licząc, Armia Czynna URL w sierpniu 1920 roku posiadała ok, 22 000 ludzi, w dużej części zaangażowanych w walkach. Wyróżniła się w nich wyjatkowym męstwem zwłaszcza 6 dywizja, dowodzona przez płk. Marko Bezruczkę.
Zopatrzenie w całości polegało na polskich dostawach. Mundury, buty, wyposażenie, samochody, wozy konne. Od maja do października 84 działa, 350 km, 30 000 karabinów, 9 samochodów pancernych, 2 pociągi pancerne, 12 samolotów.
Po kontrofensywie, do rozejmu armia URL rozbudowała się do 40 000 ludzi (w tym w oddziałach bojowych 15 000). Dołaczyła do nich rosyjska 3 Armia gen. Peremykina.
Wystarczyło tego na trzy tygodnie samotnej walki z bolszewikami. 21 listopada około 20 tysięcy ukraińskich żołnierzy (i 10 000) rosyjskich przekroczyło Zbrucz, skladając broń i udając się do polskich obozów internowania.
Artyleria Armii Czynnej URL w marszu, armata wz.1902.
Improwizowany pociąg pancerny.
Jazda.

Colt M 95/14 na stanowisku.
Ewakuacja Kijowa, 1919.
Ukraińscy parlamentariusze na polskim terenie, jesień 1919.
Kamieniec Podolski, 1919. W oczekiwaniu na nadejście WP.Gen. Omelianowicz-Pawlenko i jego ludzie na przegladzie pod Kijowem, maj 1920.
Por. M. Tonkoskur z 6 DP, lato 1920.Gen. chor. Mykoła Szapował.
Oficerowie 2 Dywizji.Oddział 6 dywizji płk. Bezruczki, maj 1920.Obok Petlury płk. Marko Bezruczko.
Lato 1920.
Gen. Antoni Listowski, Symon Petlura, płk Wołodymyr Salśkyj, płk Marko Bezruczko.
Gen. Wdowiczenko, dowódca 3 "Żelaznej" Dywizji, lato 1920. Ukraińska kokarda na czapkę wojskową, według wzoru z 26 grudnia 1917. Krzyż Żelazny URL za Zimowy Pochód i walki, 1920.
Dla pełności obrazu nie należy jednak zapominać, że Wojsko Polskie pod koniec wojny z bolszewikami posiadało w szeregach prawie milion żołnierzy.
Komentarze
Prześlij komentarz