.
O wiele więcej oczywiście przypadło nam z tego źródła nowoczesnych, powtarzalnych karabinów Mosin wz. 1891 z magazynkiem na 5 naboi kal. 7,62x54 mm. W trzech wersjach: długa piechoty, karabinek dragoński i kozacki (bez możliwości nałożenia bagnetu).


Bagnet do niego pozostał tulejowym, kłującym z czwórgranną głownią, podobną do francuskiej wz. 86, o długości całkowitej 50 cm. Na lufie blokowany był archaicznie, pierścieniem ze śrubą (to coś, widoczne za ramieniem na tulei). Za śrubokręt służył bagnet kolegi, koniec ostrza był tak właśnie ukształtowany.
Bracia Kazimierz i Jan Sopałowiczowie, Wielkopolska, grudzień 1918. Karabiny wz. 98 z bagnetem 05, i Mosin 91. Kazimierz poległ pod Zmyśloną Ligocką w nocy 28 lutego/1 marca 1919.
Był jeszcze taki wynalazek, mający wraz z ustrojstwem na rysunku niżej po założeniu na lufę karabinu pełnić funkcję nożyc do cięcia drutów kolczastych w pozycji leżącej. Nie sprawdził się. Pokazuję jako ciekawostkę, w WP raczej nie służył.
Początkowo bagnety miano nosić na pasie w skórzanej pochwie bez okuć, ale w warunkach wojennych cienka i miękka skóra nie wytrzymywała, często raniąc ostrzem noszącego go żołnierza. Toteż powrócono do starego patentu — bagnet zakładano w marszu na lufę odwrotnie, głownią w dół.
Co prawda na zdjęciu karabin i bagnet już sowieckie, ale zasada ta sama. Niemcy i Austriacy do zdobycznych Mosinów, które użytkowali, dorabiali żelazne, rurowe pochwy do bagnetów, podobne do francuskich do wz. 1886. Niżej bagnet do Mosina produkcji austriackiej.
Bagnet do krótkiego karabinka dragońskiego był taki sam, noszono go wetkniętego w specjalne okucia na pochwie szaszki. Karabinek dla kozaków nie miał funkcji nałożenia bagnetu.
Ostatni z posiadanych w większej ilości systemów, to broń brytyjska, przybyła z Murmańczykami (polskim oddziałem, sformowanym w 1918/19 r. w Murmańsku), Brygadą Syberyjską, i zakupiona w 1920. Były to karabiny SMLE (Short, Magazine, Lee-Enfield) Mark I, II i III na nabój 7,7x56 mm.
Bagnet do nich, wz. 1907, 55 cm, w tym 43 ostrze, pochwa skórzana z okuciami.
Wersja zmodernizowana (Mark II), bez zagiętego ramienia jelca. Albo krótszy (42/30 cm) wz. 1903
Tabory 201 pułku szwoleżerów przeprawiają się przez Słucz, wrzesień 1920. Przez plecy woźnicy przewieszony karabin SMLE.
Najliczniejsze z rodziny na nabój brytyjski były w WP karabiny P14, opracowane tuż przed wojną, których produkcję przeniesiono w 1914 roku do USA.
Amerykanie wytwarzali je także dla siebie, jako wz. 1917, ale przekonwertowane na własny nabój 30-06 (7,62x63mm) Bagnet niemal identyczny jak wz. 1907 (różnił się długością ramienia z pierścieniem jelca), oznaczono dla łatwego odróżnienia dwoma głębokimi, poprzecznymi nacięciami na drewnianych okładkach rękojeści.
Żołnierz z karabinem P 14. Zdjęcie datowane "Lublin, 23 siepnia 1920". Wśród broni z Wielkiej Brytanii trafiały się także starszego wzoru Lee-Metfordy z 1891 r., podobnie jak austriackie wz. 88 zaprojektowane na małokalibrowy nabój 7,7x56 mm elaborowany prochem czarnym, z bagnetem wz. 1888.
Głownia i jelec identyczne jak wz. 1903, 42/30 cm.
Austro-Węgry produkowały przed wojną sporo broni na eksport. W 1914 roku sprzedaż wstrzymano, pozostawiając wyprodukowane już partie dla użytku własnego. Pewne ilości poniewierały się jeszcze w 1918 po składach w Galicji.
Mannlicher - Schönauer wz. 1903 dla Grecji, kal. 6,5x54 mm.
Grecy zażyczyli sobie bagnetu, będącego przeróbką posiadanego przez nich do tej pory Grasa 1874. Powstała taka hybryda, z głownią francuską i rękojeścią austriacką wz. 1895, 51/40 cm. W 1914 dostała je II Brygada Legionów. Płk Marian Porwit, historyk wojskowości, a wówczas legionowy rekrut wspominał, jak w czasie pierwszego patrolu w Karpatach dźgnął podejrzany krzak, bagnet trafił na skałę i się zgiął. Musiał się nieźle przyłożyć, bo jest to głownia naprawdę solidna.
Legioniści II Brygady ze Schönauerami.
Schönauery w Batalionie Strzelców Sanockich, Baligród, 1919.
Mannlicher wz. 1893 dla Holandii kal. 6,35x53 mm.
Tu znowu u bagnetu kombinacja głowni Grasa (na zdjęciu z karabinem wersja krótka (48/36 cm), ale były i pełnej długości, 60/48 cm) z rękojeścią angielskiego Lee-Metforda wz. 1888. Klient płaci, klient wymaga. Jedna szuka z kilkudziesięciu nabojami przetrwała za jakąś strzechą na Wołyniu do 1943 roku, gdzie służyła, póki amunicji starczyło, obronie Przebraża, jak wspominał dowódca polskiej samoobrony, Henryk Cybulski.
Rumuński Mannlicher wz. 1893 6.5 x 54 mm. W tym przypadku głownia jak w austriackim wz. 1888/90, a rękojeść kopiuje niemiecki wz. 71/84. 37/25 cm.Od 1912 roku zakłady Steyr produkowały ponadto licencyjne, lekko podrasowane kopie niemieckiego Mausera G98 na nabój 7x57 mm dla Meksyku, Chile i Kolumbii. W 1914 roku niewyeksportowane partie zostały przekazane własnej armii, a dla wykorzystania linii i pólproduktów wytwarzano nadal pewną ilość tych karabinów, ale już na niemiecki nabój 7,92x57 mm. W WP nieliczny, ale ten bardzo dopracowany model, występujący w dokumentach pod niewłaściwą nazwą "meksykańskiego Mannlichera" lub "Mannlicher-Mauser" był rozważany jako kandydat na polską podstawową broń strzelecką. Przyjęliśmy jednak typowego niemieckiego Mausera. Natomiast "Meksykańczyka" skopiowali dla siebie Czesi jako vz. 22, i zmodernizowali na vz. 24, a także Jugosłowianie (wz. 24).
Żołnierz krakowskiego Batalionu Akademickiego, (listopad 1918) uzbrojony w Mausera-Steyr dostosowanego do typowego bagnetu Mannlicher 95.
Dostała się nam także austriacka zdobycz na Włochach, karabin Carcano wz. 1891 (6,5x52 mm). Legionowe porzekadło tych czasów głosiło, że dobry Pan Bóg stworzył Włochów po to, by nawet Austriacy mogli z kimś wygrać. W 1919 dokupiliśmy kolejne. Po wojnie, do 1928 roku używała ich Straż Celna.
Bagnet wz. 1891 z pochwą skórzaną, 43/29 cm. W czasie wojny zaczęto produkować metalowe.
Ten z szeroką głownią (26,5 mm wobec 22,5 u tego wyżej) to przerobiony dla karabinu wz. 91 stary bagnet wz. 1870.
Bagnet Carcano z odmiennym sposobem mocowania na broni, wzór TS (Truppi Speciali - saperzy, łącznościowcy). Ponoć łatwiej było go zdejmować jedną ręką.
Karabinek Carcano TS. Nie natrafiłem natomiast na ślady używania w WP włoskich karabinków kawaleryjskich M 91 z bagnetem zawiasowym.
W podobny sposób, w małej ilosci trafił do Polski karabin Veterelli-Vitali wz. 1870/87. Pierwotnie broń na nabój z prochem czarnym 10,4x47 mm został w 1887 roku zmodernizowany (wymiana lufy i przyrządów celowniczych, przebudowa zamka, podajnika, dodanie magazynka pudełkowego) i przekonwertowany na nabój 6,5x52 mm. U nas niewłaściwie opisywano go w spisach jako karabin wz. 70/80 - ta wersja pozostała przy naboju czarnoprochowym i posiadała podlufowy magazynek rurowy.
Wśród broni przejętej od Niemców były ponadto belgijskie karabiny i karabinki Mauser wz. 1889, na nabój 7,65x53 mm, lub wojennej już produkcji na nabój niemiecki (7,92x57). Bardzo podobna broń na ten sam nabój produkowana dla Turcji nosiła oznaczenie wz. 1890

Turcy zrezygnowali z rurowej osłony lufy, nieco inny był też celownik. Karabin piechoty na zdjęciu ma założony tzw. antyzapiaszczacz (osłona wylotu lufy, do strzelania oczywiście zdejmowana).
Kbk M 90 zmodyfikowany, dodana wydłużona drewniana nakładka na lufę i nowa muszka (jak M 1903).
Belgijski bagnet, 37,5/25,5 cm.
Karabiny wzoru tureckiego w Polsce (mało liczne) kompletowano często z niemieckimi bagnetami zastępczymi.
Mauser wz. 1893, prototyp Gew.98, zwany zwykle "hiszpańskim" od pierwszego zamawiającego. Wersja dla Turcji na nabój 7,92.
Produkowany także w Niemczech dla Turcji karabin wz. 1903, w zasadzie wiena kopia Gew. 98, (bez płytki do rozkładania zamka na kolbie i lekko zmodyfikowany celownik).
Tureckie bagnety wz. 1890, 90 skrócony i 1903.
Wracamy na Wschód. Rosja w latach 1915-1917 kupowała broń, gdzie się dało. Niżej japońskie kb i kbk Arisaka Typ 30 (1897) i 38 (1905), kal. 6,5x30 mm i bagnet do nich. Niedawny wróg, a teraz powściągliwy sojusznik dostarczył ponad 400000 sztuk, a potem jeszcze kilkadziesiąt tysięcy białym formacjom syberyjskim. Wiele lat temu dostałem taki bagnet — zdobyczną pamiątkę od uczestnika Bitwy Warszawskiej.
Po wojnie karabiny te przekazani Straży Celnej.

Do obu wzorów jeden typ bagnetu, 50 cm (w tym 39 cm głowni), z odmianą w postaci jelca prostego (starszy) i wygiętego.

W 1915 roku amerykańskie firmy przyjęły zamówienia na produkcję dla cara karabinów Mosin wz. 91. Tylko że przygotowania musiały potrwać, a broń była potrzebna szybko. Zakłady Winchester Repeting Arms zaproponowały szybkie przystosowanie do rosyjskiego naboju 7,62 mm własnego karabinu wz. 1895, którego linia produkcyjna mogła ruszyć w ciągu paru tygodni. Rosjanie zamówili 300000 sztuk, z których większość przed rewolucją dotarła do adresata.
Długi bagnet 50 cm, w tym 40 ostrza, typowy dla ówczesnej broni US. Karabin, ostatni projekt dla Winchestera sławnego konstruktora i wynalazcy Johna Mozesa Browninga, mimo że posiadał skomplikowany i odrzucony przez wojsko zamek dźwigniowy, był bronią solidną, celną i nie do zdarcia. Kilkadziesiąt sztuk zdobytych przez WP z tego powodu nie sprzedano w prywatne ręce, jak większości wzorów nietypowych, a przekazano Państwowej Straży Leśnej.
W ostatnich miesiącach 1914 roku problem braku karabinów piechoty dotykał także Francję. Zamówiono broń w Ameryce, na podobnej zasadzie firma Remington zaproponowała swój starszawy, jednostrzałowy Rolling Block wz. 1895 na nabój 8 mm Lebel. Francuzi swoje problemy rozwiązali jednak sami i z radością odstąpili zamówienie Rosji. Na wschód trafiła większość z zakontraktowanych 216 tys. sztuk. Bagnet niemal identyczny jak do Winchestera, różni się tylko jelec.
W trakcie wojny o granice korzystano w naszej armii z wszystkiego, co mogło strzelać. Po jej zakończeniu nastał także w wojsku czas porządków. Przedstawione tu nietypowe karabiny poszły w większości do przeróbki na broń myśliwską, bagnety do niej, o ile nie na złom, to na pamiątki. Z liczniejszych, angielskie zamieniliśmy z Łotwą na Mausery i Estonią na Berthiery. Większość Mosinów na tej samej zasadzie wzięli Finowie, resztę przerobiono na nabój Mausera w połowie lat 20. (karabin wz. 91/98/25), niżej.
Pod lufą mauserowska osada na bagnet.
Komentarze
Prześlij komentarz