XXI. System nerwowy armii - łączność polowa
Obieg informacji to świadomość sytuacyjna. Dla walczącego wojska rzecz bezcenna. Toteż możliwie szybka, sprawna i pewna łączność od zawsze jest oczkiem w głowie dowództw wartych tej nazwy. W tej dziedzinie nowe wynalazki szybko znajdują zastosownie, ba, wiele z nich tu właśnie ma swoje poczatki. U progu XX wieku takimi nowinkami były telefon i radiostacja.
Polowe sieci telefoniczne od początku Wielkiej Wojny stały się nieodłącznym elementem techniki komunikacji. Pierwszy polski oddział łączności powstał już w siepniu 1914 roku, jako sekcja 1 Kompanii Kadrowej z dwoma aparatami i 6 bębnami kabla. Niewiele, ale przypomnijmy sobie, że nasza kawaleria też startowała od siedmiu ułanów z pięcioma końmi.
Od 1918 roku powstające wojska łączności korzystały z przejętego sprzętu austriackiego i niemieckiego, do których dołączył w 1919 import francuski.
Austriackie telefony polowe M 1907 i M 1909.

Łączność radiową dla jednostek walczących tworzono dopiero w 1919 w oparciu o sprzęt francuski. Polowych radiostacji austriackich i niemieckich nie uzyskaliśmy w 1918 prawie wcale. Były w użyciu na frontach, a nie na głębokich tyłach, jakimi stały się od 1915 roku ziemie polskie. Mocne aparatury stacjonarne przejęte w Krakowie, Warszawie i Poznaniu pełniły później z powodzeniem funkcje koordynacyjne, ale na sprzęt mobilny przyszło poczekać.
Armia Polska z Francji przywiozła ze sobą całą gamę przenośnych radiostacji okopowych typu PP4 (iskrowe), E3 bis i E10 bis (bis, czyli emitor-receptor, nadawczo-odbiorcza), lampowe, niewielkiej mocy i zasięgu (w najlepszych warunkach do 10 km), z antenami rozwieszanymi na tyczkach bambusowych. E10 ter z nieco lepszym zasięgiem umożliwiała na krótkich dystansach także łaczność foniczną (głosową), oprócz telegraficznej. Były także tak zwane aparaty TPZ (telegrafia przez ziemię), z przekaźnikiem w postaci wbijanych w podłoże prętów. W naszych warunkach wojny manewrowej na wielkich przestrzeniach kompletnie bezużyteczne.
E 3E 10Radiostacja E10 na czołgu dowodzenia Renault 17 z 1 Pułku Czołgów.Aparat nadawczy z kluczem.Lampa próżniowa TM (Télégraphie militaire) do wzmacniaczy i odbiorników. Wynalezienie elektronowej lampy wzmacniającej (1906) stało się podstawą rozwoju techniki radiowej, a później i telewizyjnej.Polską łaczność radiową z konieczności oparto o mocniejsze francuskie radiostacje dywizyjne ER-12. Skuteczny zasięg pomiędzy stacjami do 50 km, ze stacją centralną WAR z kilkuset.To ustrojstwo z korbami obok, to ręczny generator prądu.Generator spalinowy.Wyposażono w te radiostacje dowództwa armii i grup operacyjnych, dla wszytkich 22 (21 piechoty i jedna jazdy) dywizji co końca wojny nie wystarczyło.Aparat Hughesa (dalekopis), przeznaczony dla dowództw najwyższego szczebla.Znak naramienny oddziałów telegraficznych.












.jpeg)















Komentarze
Prześlij komentarz