XIX. Najadłszy się, wypić trzeba. Manierki
Podręczny zapasik napoju w polu, rzecz niebagatelna. Ale w czymś trzeba go nosić. "Dadzą mi manierkę z gorzałczyną, ażebym nie tęsknił za dziewczyną". Jak zwykle, zaczęliśmy od zdobyczy - ruskiej, pruskiej, rakuskiej.
Austriacy używali w latach wielkiej wojny kilku rodzajów wojskowych pojemników na napoje, które wzięliśmy sobie w spadku. Ze starszych był to Modell 1888, 0,45 l, z żelaznej blachy emaliowanej na czarno, zamykanej korkiem z metalową pokrywą. W piechocie ze sznurkiem do zawieszania przez ramię.
Kawaleria miała takie oto eleganckie, skórzane zawiesie, uniwersalne, można przytroczyć do siodła, albo także przewiesić przez ramię.Oddziały konne dostały później Modell 1909 0,5 l, aluminiowy.Też z korkiem. Pokrowiec z worka to już prywatna inicjatywa jakiegoś żołnierza w czasie wojny.
Z zawiesiem kawaleryjskim.Bardzo rzadka manierka stalowa o kształcie wz. 1909.W 1915 oznano, że M1888 jest za mała, i powiększono ją do 0,6 l, dodając dla wygody kubek. Emalia w kolorze Hechtgrau.Oraz parciany pasek do noszenia. "Co dzień rano do Feldflasche gorzołeczke-em, kurna, loł, żebych jo sie, kurna, nie przeziembiuł, kiedy wiater bedzie wioł".Pod koniec wojny różni producenci wytwarzali też inne kształtem, według własnych technologii.Jak widać, noszenie tych wynalazków za wygodne nie było, wiązanie trokami ze sznurka też, na dodatek ich pojemność była bardzo mała. WP wycofało je z użytku, jak tylko pojawiło się coś lepszego.
Prusacy podeszli do sprawy o wiele bardziej profesjonalnie, ich M 1907 ( 0,9 l), żelazna, emaliowana na szaroniebiesko wisiała w pokrowcu na pasie, mocowana na łatwo odpinanym zawiesiu z karabińczykiem.
Dla jazdy był model aluminiowy (M 1910) o podobnym kształcie i takiej samej pojemności, z nakrętką zamiast korka.Wojna wymusza oszczędności. Model 1915 był podobny kształtem, ale prostszy w produkcji, ze zgrzewanych elementów. Malowanie przeszło na Feldgrau.Kawalerzyści pruscy też musieli oddać aluminium na ważniejsze cele i zadowolić się żelazem. Wszyscy dostali za to blaszany kubek, w marszu troczony od góry na szyjce.
Pruskie służyły naszym żołnierzom długo, bywały jeszcze w zapasach mobilizacyjnych w 1939. Były też wzorem dla własnej produkcji, rozpoczętej pod koniec lat 20.
Oczywiście nie brakło też rosyjskich, aluminiowych, wz. 1899, 0,70 l.
Jedyny rodzaj sprzętu wojskowego, który pozwolono produkować także w Prywiślanskim Kraju. Cecha producenta, czytamy cyrlicą: Wulkan Warszawa. Duży jak na tamte czasy zakład (3000 zatrudnonych) przy obecnej Jagieliońskiej 4-6, wówczas Petersburskiej (a za czerwonych Ruskich Stalingradzkiej). To tu pracował sławny bojowiec OB PPS Stefan Okrzeja.
W sukiennym pokrowcu, korek toczony z drewna.Z trokiem dla kawalerii i kubkiem.Zastępczy model z grubego szkła.
Stalowa, emaliowana.Rosyjskie kubki żołnierskie.Błękitna Armia otrzymała oczywiście sprzęt francuski, M 1877/1915 1,75 l. Francuzi zaprojektowali ją na wino, napój gęstszy, stąd dla wygody nalewania "odpowietrznik" oprócz zwykłej szyjki.Jako że polski żołnierz na przydział wina liczyć nie mógł, ta wielka i cieżka machina się u nas nie przyjęła. Tylko M 1884 dla jazdy pozostała na wyposażeniu WP dłużej.






























Komentarze
Prześlij komentarz