XIV. Pociągi pancerne

 Przenieśmy się myślami w pierwsze lata ubiegłego wieku. Jeśli przychodzi nam wojować, poruszać trzeba się zwykle błotnistymi, co najwyżej utwardzonymi szutrem lub z rzadka tłuczniem (co za luksus!) dróżkami, najczęściej per pedes, rzadziej na czterech nogach wierzchowca. Co cięższego, też ciągną na wozach poczciwe koniki, podobnie jak armaty. Pojawiają się co prawda samochody, ale  nieliczne, zawodne i uzależnione od paliwa, które też trzeba dowozić, a konia pożywisz tym, czego wokół, na polach i po wsiach pełno. Gdzieniegdzie na wschodzie Europy, maszerujemy wzdłuż cudu nowoczesności — drogi żelaznej. Mknące po torach z zawrotną prędkością podróżną nawet 60 km/h potwory w jednym tylko z ciągniętych wagonów wiozą więcej, niż 20 wozów taborowych. Pokusa wykorzystania tego cuda dla sprawniejszego tłuczenia wroga pojawiła się więc szybko.

Pierwszą kolejową platformę z zamontowanymi działami artyleryjskimi testowali Austriacy już w 1847 roku, ponoć Francuzi jeszcze wcześniej. Kolejne budowali wojujący sami ze sobą Amerykanie w latach 60. Improwizowane pociągi bojowe, opancerzone i uzbrojone, pojawiają się w czasie wojny burskiej w Południowej Afryce (1899 - 1902), i wojny rosyjsko-japońskiej (1904 -1905). W I wojnie światowej na froncie wschodnim działały już specjalnie zaprojektowane i  fachowo wykonane pociągi pancerne, najwięcej rosyjskich, ale mieli swoje i Niemcy, i Austriacy. Całkowicie opancerzone maszyny, uzbrojone w przystosowane armaty (głównie 76, 77, 80 mm (typy jak w części poświeconej artylerii) z dużą ilością ciężkich karabinów maszynowych okazały się groźnym i przydatnym środkiem walki. Ich szybkość i siła ognia zdecydowały o wyniku niejednego starcia.

Jesień 1918 roku natychmiast wskazała na potrzebę zdobycia takiego środka walki przez WP. Pierwszy rzut oka na mapę — kolej galicyjska i transwersalna to najlepsze i najkrótsze drogi na front ukraiński i dalej, do oblężonego Lwowa. Na szczęście podstawy czekały na bocznicach. Na terenie Galicji Zachodniej i w Królestwie stało około 20 gotowych, opancerzonych lokomotyw różnych typów, rosyjskich, niemieckich, austriackich. Kolejarze polscy, element fachowy i patriotyczny zabrali się do pracy już 1 i 2 listopada.  1 listopada 1918 roku grupa kolejarzy i żołnierzy — Polaków z armii austriackiej  na stacji Prokocim koło Krakowa przejęła austro-węgierski pociąg pancerny, składający się z dwóch wagonów artyleryjskich, dwóch wagonów desantu (piechoty) i jednego szturmowego.

Austriacki PP w 1918 roku

Ze składu tego pociągu zorganizowane zostały dwa pociągi pancerne: „Piłsudczyk”  i „Śmiały” . Dodatkowe potrzebne wagony opancerzano naprędce czym się dało, austriackimi tarczami okopowymi z magazynów, grubą żelazną blachą, wzmacnianą wylewanym w ścianki betonem, słyszałem nawet o wymurowaniu pod blachę ściany z cegieł. Trzeci pociąg, któremu nadano nazwę "Gromobój" sformowano w Sanoku. "Śmiały" już 8 listopada bił się o Przemyśl, a 20 wjechał razem z "Piłsudczykiem" z odsieczą Tokarzewskiego do Lwowa."Gromobój" 8 grudnia wspierał zdobycie Ustrzyk Dolnych. I tak poszło... Do końca roku 1920 przewija się w dokumentach 46 pociągów pancernych. Formowano, rozformowywano, przerabiano, tracono. Jednocześnie w służbie w latach 1919 - 1920 było ich 25-30.

'Śmiały" w 1920 roku.Tak wyglądał typowy, profesjonalnie wykonany PP — opancerzona lokomotywa w środku składu, przed nią  wagon piechoty z widocznymi strzelnicami karabinów maszynowych, kolejny to wagon artyleryjski z obrotową wieżą. Przed nimi zwykła platforma kolejowa (jeśli będzie pod torami mina, to eksploduje pod nią), na niej przewozi się też przygotowany odcinek toru — szyny z podkładami, jeśli nieprzyjaciel coś zepsuł, sami naprawimy. Po drugiej stronie lokomotywy podobnie. Wagon szturmowy miał szerokie drzwi po obu stronach, ułatwiające szybkie opuszczanie go przez oddział desantowy. Niektóre składy wyposażano w opancerzone (albo i nie) drezyny, używane do zwiadu.
A tu wnętrze improwizowanego wagonu artyleryjskiego z 1918/1919 : na zewnątrz blacha żelazna 10 mm, dalej 10 cm betonu i drewniana ścianka. Stare austriackie działo forteczne z c.k. Twierdzy Kraków — 8 cm armata kazamatowa M 1894 (lub 95).
Austriacka 6 cm armata kazamatowa M 1910 z wyposażenia PP "Gromobój" 1918/19.
Rosyjska przeciwlotnicza trzycalówka wz. 1914, zdobyta w 1919 na Ukraińcach. Oczywiście wykorzystana.
Ckm w wagonie strzeleckim.
Wnętrze wagonu strzeleckiego PP 14 "Zagończyk", 1919.
Wagon szturmowy, widoczne drzwi. PP 15 "Paderewski", 1919.
Kombinowany wagon artyleryjski dla PP "Kaniów" z Warsztatów Kolejowych w Nowym Sączu, 1919. 
Ten sam pociąg w rok później.
Załoga lwowskiej PP "Trójki" (PP Nr 3) w 1919.
Uzbrojenie artyleryjskie improwizowanego PP 1918/19. 7 cm Marinekanone SFK L42 (Schnellfeuerkanone - działo szybkostrzelne) oraz typowe działo polowe, zapewne także austriacka ośmiocentymetrówka.
PP "Odziecz", Rawa Ruska, luty-marzec 1919. Niżej wnętrze improwizowanego wagonu artyleryjskiego tego pociagu z haubicą 100 mm :Skoda".



"Ochotnik".
PP "Rozwadowczyk" w trakcie formowania. Nowy Sącz, luty 1919.

3 poaustriackie lokomotywy pancerne.
Pierwszy z lewej por. Stanisław Małagowski, dowódca pociągu, drugi jego brat, Kazimierz (ppor.), ostatni po prawej ppor. Stanisław Biega.

 PP "Wawel". Zbudowany w Krakowie, przekazany Wojskom Wielkopolskim pod koniec stycznia 1919, tam nazwany "Danuta".


Na jednostkowym, ale reprezentatywnym przykładzie parę słów wyjaśnienia, jaka siłę reprezentował wówczas PP. Z prokocimskiej zdobyczy "Śmiały dostał starą lokomotywę opancerzoną 377.117, zbudowaną w zakładach Staats-Eisenbahn-Gesellschaft w Wiedniu w 1891 roku, a opancerzoną już  wczasie wojnt w zakładach MAV w Budapeszcie. Masa 36,700 t,  moc silnika parowego  300 KM. W skrzyni mieściło się tona  węgla, a w bocznych zbiornikach – do 4800 litrów wody. Zapas  paliwa i wody wystarczał na przejechanie do 100 km, przy maksymalnej prędkości 40 km/h. Parowóz był opancerzony warstwą blachy stalowej o grubości 12 mm ułożoną na zewnątrz, warstwą 40 mm dębiny oraz od wewnątrz znów blachą stalową o grubości 8 mm. Na pierwszą wyprawę do Przemyśla i Lwowa (10-19 listopada) wyruszył w składzie siedmiu jednostek: Oprócz lokomotywy dwuosiowy wagon artyleryjski typu S, opancerzony z blachą stalową 12 mm. Głównym uzbrojeniem  była szybkostrzelna, wyposażona w zamek półautomatyczny armata morska 70 mm SFK L/30  wz.1894,  jeden ckm w nadbudówce i. dwa kolejne w bocznych stanowiskach.  Obsługę wagonu przy pełnym uzbrojeniu stanowiło 15 żołnierzy. Podobnie opancerzony był wagon karabinów maszynowych, zaś jego uzbrojenie miało się składać z czterech ckm – po dwa karabiny na każdej bocznej ścianie. Jednak na początek broni maszynowej brakowało, na cały pociąg udało sie uzyskać tylko 4. Wewnątrz części wagonów lokowano dodatkowy zbiornik na wodę mieszczący do 4000 litrów, a pod ramą umieszczono 20 zbiorników (każdy ważący po 25 kg), na dodatkowe pół tony węgla. Do tego "Śmiały" dostał wagon artyleryjski własnej konstrukcji na szybko (z działem kazamatowym M 94), dwa wagony dla piechoty i dwie platformy. Załogę stanowiło 100 żołnierzy i 10 fachowych kolejarzy. 

Niezłe działo 70 mm wykorzystywało jednak nietypową, trudną do zdobycia amunicję. Toteż do wiosny 1919 wymieniono obie jednostki na dostosowane ośmiocentymetówki M 05, uzupełniono także broń maszynową i uzyskano moździerz M16 dla desantu. W akcjach 1919/1920 liczba wagonów (tak artyleryjskich, jak i pozostałych) była zmienna. Zastosowano także mocniejszą lokomotywę.

"Piłsudczyk" w okolicach Lwowa, zima 1919.
PP 6 "Gromobój", okolice Ustrzyk Dolnych, zima 1919.
Widok na lokomotywę w Posadzie Chyrowskiej, 30 stycznia 1919.
Tenże, 1920.
PP "Rozwadowczyk", Nowy Sącz, 2 lutego 1919.
PP Nr 1 "Piłsudczyk".
PP "Pionier".
Dwa razy lwowska "Pepetrójka" w całej okazałości, 1919/20.
Przemianowana na "Lisa-Kulę", 1920.


Improwizowana "pancerka" POW pod Stanisławowem, maj 1919.
PP "Msciciel", Wołyń, 29 września 1919.
"Paderewski", 1920.
Polesie, wiosna 1920. Węgiel można zastąpić drewnem. PP "Paderewski".


 Wagon km "Paderewskiego, 1920. W grupie stojących, w berecie, współpracujący z PP oficer batalionu czołgów z 1 pułku (grupa pancerna majora Nowickiego, rejon Mińska Mazowieckiego, sierpień 1920).
"Stefan Czarniecki", oddawany do użytku w Nowym Sączu, wrzesień 1920. Na okrągłej plakiecie-transparencie napis: "W imię Boga, niech niszczy wroga." Niżej: "Jest to praca w Nowym Sączu kolejników żeby wybić bolszewików. 4/IX/920"
17 lutego 1919 pod Rynarzewem powstańcy wielkopolscy zdobyli wysadzając tory niemiecki Panzerzug 22.
Zwykłą praktyką tych lat fabryczny skład podzielono na dwa ("Rzepicha" i "Goplana"), uzupełniając je wagonami prowizorycznie przygotowanymi.

Wagon atryleryjski zdobycznego (fotografia wyżej) szerokotorowego "Generała Konarzewskiego", okolice Bobrujska, zima 1920.

Przez Wielkopolskę przejechał w ostatnich dniach grudnia 1918 budowany w Warszawie "Poznańczyk" - wysłano ten niekompletny jeszcze zestaw do Poznania. Składał się z nieopancerzonego parowozu, kilku wagonów towarowych krytych i platform.  Uzbrojenie stanowiły jedna niemiecka armata polowa 7,7 cm i 8 karabinów maszynowych. Ściany krytych wagonów towarowych wzmocniono, stawiając wewnątrz szalunek. Powstałą między szalunkiem a ścianami przestrzeń zalewano betonem lub tylko (z braku czasu) wypełniano piaskiem, czasami wzdłuż ścian układano dodatkowo worki z piaskiem. Jako załoga pojechały pluton piechoty i pluton karabinów maszynowych z 1 batalionu granicznego. 

Odegrał kluczową rolę w wyzwoleniu Ostrowa Wielkopolskiego i Krotoszyna, ważnych węzłów kolejowych na drodze do Poznania. Otworzyło to bezpieczną drogę przejazdu dla Ignacego Paderewskiego do Warszawy. W styczniu "Poznańczyk" wrócił do Kongresówki, a po dokończeniu budowy i uzupełnieniu sprzętu pojechał do Galicji.

PP 11 "Poznańczyk" juz w Rawie Ruskiej, marzec 1919.

Dozbrojony "Poznańczyk" w 1920.

Największymi donatorami polskich kolejowych pancerniaków okazali się bolszewicy. W ofensywie wiosenno-letniej 1919 roku zdobyliśmy kilkanaście sowieckich pociągów pancernych, w tym kilka (4) nowoczesne, w pełni fabrycznie opancerzone typu "Chunchuz". W ogóle w Rosji do rewolucji zbudowano ich 10.

Jeden z nich w 1918 nazwany przez bolszewików "Towarzyszem Woroszyłowem" wpadł wkrótce w ręce Ukraińców (petlurowców) i już jako "Siczowyj Strilec" pojechał wojować z Polakami. Na niedługo, 22 maja 1919 roku zdobyli go Ułani Krechowieccy. Został więc "Krechowiakiem", ale później przemianowano go na "Generała Dowbora". W czerwcu 1920 ponownie wpadł w ręce bolszewików.
"Krechowiak" i jego zdobywcy.
Improwizowany czołowy wagon artyleryjski, zbudowany dla "Dowbora"  w lipcu 1919 roku w warsztatach w Zdołbunowie.


Latem 1920 straciliśmy 8 pociągów pancernych, ale tylko jednego z nich (właśnie "Dowbora") w stanie nadającym się do użytku. Pozostałe 7 załogi zdołały kompletnie zniszczyć przed opuszczeniem. Niżej wrak "Kaniowa" w Grodnie.
Kolejny wrak, Suwalszczyzna, sierpień/wrzesień 1920.
PP Nr 4 "Hallerczyk", wyrób krakowski z elementów austriackich. Walczył z Czechami pod Skoczowem w lutym 1919. Na drugim zdjęciu po modernizacji, pod koniec roku.
Oficerowie PP 4
Generał Józef Haller ze sztabem na tle "Hallerczyka", czerwiec 1919.
Na dachu PP 24 "Śmigły", 1920.
To nie las, to właśnie "Śmigły".
PP 6 "Generał Iwaszkiewicz", 13 października 1920.
PP 15 "Groźny", 1920.
Zdobyczny (z sowieckiego Broniepojezda 56) wagon artyleryjski "Groźnego".

"Generał Sosnkowski", wiosna 1920.

Rozbudowany, lato/jesień 1920.
"Generał Listowski" (zdobyczny szerokotorowiec), 1920.
"Bartosz Głowacki" w kamuflażu.

"Pionier", lwowskie Warsztaty Kolejowe, 1919.
"Piłsudczyk" w Białymstoku, jesień 1920.
Zdobycz o nazwie "Śmiały - szeroki" (PP19, szerokotorowy) wiosną 1920.
"Śmiały" latem 1920.
"Pierwszy Marszałek".

PP "Reduta Ordona", 1920.
Na platfoie PP "Rzepicha" rzadka broń - 37 mm morskie działo automatyczne Vickers, prawdopodobnie w niemieckiej wersji działka przeciwlotniczego M 1914.
Podoficerowie pociągów pancernych. Patki, naszywka wz. 1919 na rękawie. 

Legitymacja ogniomistrza Guńkiewicza z PP "Śmiały".
Patrol z ckm w obronie zniszczeń szlaku kolejowego, 1920.
Zdobyte w Koziatyniu transporty bolszewickie,  maj 1920.
Były litewski "Gedyminas", przemianowany na "Majora Monda" (dowódcę batalionu zdobywców), ostatecznie na "Jana Kilińskiego".


W 1921 roku gęsta sieć kolejowa Górnego Śląska i doświadczenia z wojny na wschodzie skłoniły do militarnego wykorzystania pociągów.Na torach pojawiło się 18 prowizorycznie przygotowanych składów, w części (co najmniej 2 opancerzone lokomotywy) przerzuconych z Krakowa. Niżej "Nowak" - od nazwiska dowódcy Grupy Północnej wojsk powstańczych kpt. Alojzego Nowaka ps. Neugebauer. 
Załoga "Zygmunta Powstańca".
Improwizowane stanowisko artyleryjskie (z użyciem podkładów kolejowych) działa o imieniu Kalina na platformie "Pierona".
"Tadek Ślązak"
"Ślązak", przypadek nietypowy. Na wieść o wybuchu Powstania por. Włodzimierz Abłamowicz, w cywilu doktor praw, poprowadził swój dywizjon PP w składzie 2 pociągów ("Piłsudczyk" i "Wilk") na pomoc. Za zgodą wszystkich członków załóg. Przerażeni politycznymi konsekwencjami generałowie Sikorski (szef Sztabu Generalnego) i Szeptycki (inspektor armii nr 4 w Krakowie) zarządali natychmiastowego powrotu, grożąc najsurowszymi karami. Rozkaz wykonano powoli i z oporami, pozostawiając rodakom na Śląsku całą broń, połowę składów oraz wielu ochotników. PP "Ślązak" zbudowano właśnie na tej podstawie.
Por. Abłamowicz.
Pośród śląskich pancerek ewenement — jedyny chyba w  dziejach wąskotorowy pociąg pancerny "Kabicz", powstały i działający w rejonie Gliwic.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

XXXV. Ordery, odznaczenia i odznaki pamiątkowe

Opowieści część I. Szable

XXXVI. Zwycięskie sztandary