XII. Broń pancerna

 Pierwszeństwo wykorzystania opancerzonych pojazdów silnikowych jako ruchomych stanowisk ogniowych wsparcia piechoty należy przyznać Anglikom, którzy zastosowali je podczas wojny burskiej 1899-1902. Samochód pancerny jako trudną do zwalczenia bronią ręczną podstawę dla karabinu maszynowego oraz osłonę dla atakujących dało się skutecznie stosować tam, gdzie przeciwnik nie dysponował artylerią. Samochody pancerne sprawdziły się także jako wzmocnienie narażonych na ataki transportów poruszających się drogami. Linie okopów frontu zachodniego I wojny światowej takiej broni nie potrzebowały, toteż stanowiła ona margines zainteresowań głównych walczących armii. Większą rolę odgrywały na Wschodzie, gdzie rozległe terytoria wymagały czasem manewru, oraz w Afryce. Front zachodni natomiast zobaczył jako pierwszy cięższe, łatwiej pokonujące teren bez  korzystania z dróg pojazdy gąsienicowe — nazwane czołgami (bitwa nad Sommą, brytyjski Mark I, 1916).

W odradzającej się Polsce nie tylko obserwowano te nowinki z daleka, ale i od pierwszych dni starano się pozyskać i wykorzystać podobne pojazdy.  W pierwszych dniach listopada 1918 roku w przemyskiej Fabryce Maszyn i Odlewni Żelaza J. Górniaka, niezidentyfikowany pojazd ciężarowy (nie była to raczej, jak zwykle piszą, maszyna marki Saurer — przeczy temu wygląd podwozia na jedynym zdjęciu) obudowano blachą, ze stanowiskiem  dla karabinu maszynowego Schwarzlose z przodu.

Pojazd otrzymał nazwę "Chwat" i posłużył  do patrolowania okolic miasta.

Mniej więcej równolegle we Lwowie pomiędzy 5 a 8 listopada 1918 r. we lwowskich Warsztatach Kolejowych, w oparciu o projekt profesora Antoniego Markowskiego, powstał samochód pancerny „Józef Piłsudski”. Pojazd nadbudowany na nieznanej marki samochodzie ciężarowym ważył 5 ton, miał długość 6,2 m oraz wysokość około 2,2 m. Uzbrojenie stanowiły 4 karabiny maszynowe Schwarzlose. Załoga „Piłsudskiego” liczyła 8 osób. Już 9 listopada pojazd zaliczył chrzest bojowy.

Widoczna na zdjęciach flaga amerykańska była elementem wojny psychologicznej — patrzcie, Chachły, Amerykanie nam pancerki podsyłają!

W kwietniu 1919 według projektu profesorów Politechniki Lwowskiej– Wilhelma Lutze-Birka i Witolda Aulicha,  pług motorowy (dziś powiedzielibyśmy ciągnik rolniczy),  marki Praga przerobiono w Warsztatach Kolejowych na kolejny samochód pancerny. "Kresowiec" uzbrojono w 3 karabiny maszynowe Schwarzlose (po jednym w bocznych sponsonach, jak w czołgach angielskich, oraz w strzelnicy umieszczonej z tyłu). Obrotowa wieżyczczka u góry była punktem obserwacyjnym dowódcy pojazdu. Załogę stanowiło 5 ludzi. 

Napęd stanowił typowy wówczas czterocylindrowy silnik benzynowy o mocy 32 KM.

Kolejne "pancerki" pochodziły ze zdobyczy.

Niemcy z własnymi pojazdami pancernymi spóźnili się na Wielką Wojnę. Nie docenili tej broni, ograniczoną liczbę samochodów pancernych mieli tylko na froncie wschodnim. Pojazd Erhardt E-V/4 M 1917 7 lutego 1919 roku  został zdobyty przez żołnierzy 1. kompanii rogozińskiej. Pod nazwą "Pułkownik Grudzielski" walczył w 1919 przeciw Niemcom, w 1920 przeciw bolszewikom, a w 1921 znów wrócił na front zachodni. W III powstanu śląskim nosił nazwę "Górny Śląsk-Alzacja", nadaną przez dowódcę — ochotnika z Alzacji pchor. A. Forrestiera.

Ta cieżka, ale zwrotna, z mocnym silnikiem maszyna, uzbrojona w trzy karabiny maszynowe dobrze służyła w wielu walkach.

Dane podstawowe: siłnik benzynowy 4-cylindrowy Ehrhardt o mocy 80 KM, masa 7750 kg, prędkość 60 km/h, zasięg (na jednym zbiorniku paliwa po drodze bitej) 250 km. Załoga ośmioosobowa, uzbrojenie - do 5 km Maxim 08/15.

Były "Pułkownik Grudzielski" na Śląsku.


Wiosną i latem  1919 roku Polacy zdobyli kilka pojazdów na bolszewikach. Były to między innymi samochody Jeffery-Popławko i Garford, opancerzone w krótkich seriach w jeszcze carskiej Rosji amerykańskie ciężarówki.

Garford:  siłnik benzynowy 4-cylindrowy  o mocy 36 KM, masa 11000 kg, prędkość 18 km/h, zasięg 200 km. Załoga ośmioosobowa, uzbrojenie - 1 działko krótkolufowe 76,2 mm, 3 ckm Maxim.

Samochody "Dziadek" (Garford) i "Wnuk"(Jeffery) brały udział w udanym 80-kilometrowym zagonie zmotoryzowanym 1 Dywizji Piechoty na Żytomierz w kwietniu 1920.

Jeszcze raz Garford. Opancerzona w petersburskich zakładach Putiłowa amerykańska ciężarówka.

Jeszcze jeden Garford, wrześniowa zdobycz 1 DP z okolic Białegostoku. Zdobyliśmy trzy, "Dziadek", "Szeptycki" i "Zagłoba" słuzyły w WP do końca lat 20.
Jeffery. Kolejna amerykańska ciężarówka, eksperymentująca z napedem 4x4, opancerzona w Rosji według projektu kapitana Popławko. 
Siłnik benzynowy 4-cylindrowy o mocy 28 KM, masa 8000  kg, prędkość 32 km/h, zasięg 200 km. Załoga pięcioosobowa załoga, 2 km Maxim.

Peerless, amerykańska ciężarówka opancerzona przez brytyjskiego Austina. Też posowiecka. W wersji oryginalnej pięcioosobowa załoga miała do dyspozycji przecilotnicze działo automatyczne Vickersa 37 mm i 2 km. Dwa zdobyte przez nas przebudowano, zamiast działka na otwartej platformie zamontowano obrotową wieżyczkę z km. Siłnik benzynowy 4-cylindrowy o mocy 32 KM, masa 4800 kg, prędkość 45 km/h, zasięg 250 km. 

W sumie Sowieci zasilili WP około 30 samochodami pancernymi, z czego większość stanowiły brytyjskie dwuwieżowe Austiny (20 sztuk) i ich kopie, robione w Zakładach Putiłowskich w Petersburgu. Zakłady w Iżorsku na podobny sposób opancerzały włoskiego Fiata 18, mieliśmy jednego takiego.

Austin "Stieńka Razin" zdobyty przez żołnierzy 14 Dywizji pod Bobrujskiem, od tej pory "Poznańczyk". 
Pojazdy te miały różne siłniki benzynowe 4-cylindrowe o mocy 50-70 KM, masa 5200 kg, prędkość 50 km/h, zasięg 200 km. Załoga pięcioosobowa, uzbrojenie - 2 km Maxim w dwóch obrotowych wiezyczkach.
Putiłow, inna wersja.
W trakcie remontu.
Ale wypchnąć z rowu trzeba naprawdę.
Kolejna zdobycz, pógąsienicowy Austin - Kegresse. Czyli Austin na innym, cęższym podwoziu, masa 6000 kg, silnik, załoga i uzbrojenie jak inne tego typu. Prędkość szosowa tylko 35 km/h, ale za to terenowa 20 km/h. Zasięg 100 km.
I jeszcze jeden wynalazek, z tej samej rodziny, Austin - White (opancerzona amerykańska ciężarówka White z wieżami Austin).
Peugot 18. Siłnik benzynowy 4-cylindrowy Peugot o mocy 40 KM, masa 5000 kg, prędkość 40 km/h, zasięg 150 km. Załoga czteroosobowa, uzbrojenie - alternatywnie działko Puteaux 18 37 mm albo ckm Hotchkiss.
Zamówione Peugoty dojechały jednak dopiero w październiku, więc trzeba było radzić sobie inaczej. Pierwszą serią wozów pancernych własnej produkcji, choć na podstawie amerykańskich Fordów T. Maszyna dostępna, nie do zdarcia, lekka, łatwa w obsłudze. Pomysł inż.Tadeusza Tańskiego z Warszawy z wiosny 1920, zaakceptowany 12 czerwca. Centralne Warsztaty Samochodowe (wojskowe) oraz fabryka Gerlach i Pulst dostarczyły 16 egzemplarzy już na Bitwę Warszawską. Mimo pośpiechu i pewnych niedoskonałości te dwuosobowe  pojazdy z karabinem maszynowym Maxim 1908 skutecznie wzmocniły 3  i 5 Armię.
Ford FT-B mał typowy, 4-cylindrowy silnik Forda T o mocy 22,5 KM, osiągał prędkość 50 km/h przy zasięgu operacyjnym 250 km.

Oprócz nich opancerzono z boków jeszcze ciężarowego Packarda, uzbrajając go w zdobyczną rosyjską armatę górską 76 mm wz. 1913, i dwa również „półpancerne” samochody ciężarowe White, odkryte od góry i uzbrojone w po dwa karabiny maszynowe każdy.

W czerwcu/lipcu 1920 roku w Warsztatach Naprawy Samochodów we Lwowie powstał samochód "Bukowski" (nazwany tak na cześć szefa wojsk samochodowych Okręgu Lwów).

Ciężarowy Packard 36 z czterema ckm-ami, dzielnie wspierał oddziały 5 DP w walkach z konnicą Budionnego.

Samochody pancerne, dobrze użyte w walce znaczyły wiele, ale. prawdziwą siłą pancerną, i to niemałą był 1 pułk czołgów Armii Polskiej we Francji. W czerwcu 1919 roku przybył do kraju w sile 120 czołgów Renault FT17, najlepszych w tym czasie na świecie, czyniąc nas od razu potęgą pancerną. 72 z działkami 37 mm, 48 z karabinami maszynowymi Hotchkiss. 


Napędzał je 4-cylindrowy, benzynowy silnik Renault 18CV o mocy 35 KM. Maszynę o masie 6890 kg zaprojektowano dla prędkości zblizonej do przemieszczaniu się piechoty - 6 km/h w terenie,  maksymalnie 7,7 km/h po drodze. Załoga dwuosobowa, zasięg 35 km.

Od września 1919 do rozejmu w rok później walczyły skutecznie kompaniami na wszystkich odcinkach frontu, a utraciliśmy bezpowrotnie tylko 8. 

Mało kto wie, że czołgów i samochodów pancernych w tej manewrowej wojnie używaliśmy często, nieraz nowatorsko wraz z piechotą zmotoryzowaną, jak we wspomnianym już zagonie na Żytomierz w trakcie wyprawy kijowskiej, czy śmiałym ataku grupy majora Bochenka na Kowel we wrześniu 1920. Doświadczenia te opisał i usystematyzował kpt. Furs-Żyrkiewicz w pracach "Samochody pancerne. Historia, opis, taktyka, wykorzystanie i zwalczanie" (1928) oraz "Czołgi. Wczoraj, dziś i jutro" (1938). W 1929 pierwszą z tych książek tak recenzował mjr dr Fritz Heigl, przyjaciel i współpracownik Heinza Guderiana w „Militärwissenchafliche und Technische Mitteilungen” (tłumaczenie z polskiego Przeglądu Wojskowego z 1930 r.) „Nareszcie ukazało się dzieło, które wyczerpująco poucza o samochodach pancernych: sprzęcie, organizacji i taktyce. Jest ono pierwsze w swoim rodzaju [...] można sprawiedliwie przyznać, że przynosi wysoki zaszczyt poziomowi polskiej literatury wojskowej. […] Samochody pancerne jak i kawalerja odegrały w wojnie polsko-rosyjskiej b. wielką rolę, większą niż w wojnie światowej. Dlatego można bardzo słusznie uznać Polaków odnośnie taktyki za mistrzów […] Odnośnie techniki Polacy, którzy mają sprzęt samochodów pancernych z całego świata – posiadają wielkie doświadczenie. I tutaj również Polacy mogą być słusznie uznani za naszych mistrzów. […] dlatego należy tę godną wyróżnienia książkę polecić wszystkim oficerom, tembardziej że wielka ilość rysunków, nawet przy słabej znajomości języka ułatwia jej zrozumienie.”

Można przypuszczać, że Guderian tę pracę przeczytał. I z równym prawdopodobieństwem stwierdzić, że marszałek Rydz-Śmigły nie.

Odznaka  naramienna czołgistów wz. 1919.


Działa w 1920 umilkły na Wschodzie, ale walka o granice jeszcze się nie skończyła. W III Powstaniu Śląskim najlepiej przygotowanym, pojazdów pancernych także nie zabrakło. W materiałach znajdujemy 3 lub cztery samoróbki: "Korfantego" z Huty Baildon, pomysłu inż. Woźniaka, dla oddziału kpt. Roberta Oszka (na zdjęciu obok pancerki)

Ślązak, marynarz, bohater wojny z bolszewikami i powstań swojej rodzinnej ziemi — biografia warta dobrego filmu. Drugi znany samochód własnej konstrukcji to "Woźniak - Walerus" (od nazwisk twórcy i dowódcy).

Zdjęcie pochodzi z obchodów 10 rocznicy Powstania, nie wiadomo, czy oglądamy oryginalny pojazd, czy replikę.

Kolejny nosił nazwę "Zabrski kocynder". 

Oprócz nich, w walkach użyto jeszcze jednego, pokazanego wyżej  Erhardta M17 służącego w WP, który najwyraźniej zabłądził przez istniejącą jeszcze wówczas granicę. Ze względu na obecność sił koalicyjnych, na takie błądzenie mogła sobie pozwolić tylko maszyna produkcji niemieckiej, zawsze można było powiedzieć, że świeżo zdobyta.










Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowieści część I. Szable

XV. Samoloty

XXXII. Pozostałe służby i specjalności