XI. Artyleria

 Artyleria lekka, wtedy nazywana Jeszcze "polową" użytkowała kilka rodzajów armat. Pierwsze były austriackie "ośmiocentymetrówki" (80 mm) M 1905, użyte już 5 listopada 1918 w Przemyślu, a 7 we Lwowie. Wadą tego nie najgorszego parametrami działa była zastosowana w znacznej części wyprodukowanych egzemplarzy mało odporna, szybko zużywająca się lufa (wykonana nie ze stali, ze stopu w rodzaju brązu - tzw. brąz Uchatiusa - taki austriacki patent na wykorzystanie materiału z luf starych, XIX-wiecznych armat), toteż z naszego uzbrojenia wypadła w krótkim czasie.  

W drewnianym bunkrze na froncie północnym, zima 1919/20.

Wykorzystywaliśmy także starszy austriacki model, 9 cm M 75/96  bez oporopowrotnika. Na zdjęciu bateria z 9 p.a.l. w październiku 1919.
Działa 4 dywizjonu artylerii konnej w okolicach Suwałk, wrzesień 1920.  




Drugą podstawową bronią pierwszych miesięcy polskiej artylerii była niemiecka armata 7,7 cm Feldkanone M 1896 neues Art (1904).






Te, i ich nowsza wersja M 1916 z wydłużoną lufą służyły nam do 1937 roku, kiedy to sprzedaliśmy je do Hiszpanii (republikanom). 

90 mm (9cm) Feldkanone C1873, używane raczej tylko do szkoleń.


Podobnie jak 77 mm (7,7 cm) Feldkanone M 96 bez oporopowrotnika - większość tych dział Niemcy zmodernizowali do pokazanego wyżej modelu M 96 n. A.


Za najbardziej perspektywiczną uznano słusznie francuską 75 mm armatę M 1897, bezsprzecznie najlepszą wówczas w swojej kategorii, i łatwo (choć nie tanio) u sojusznika dostępną.



Przodek i jaszcz amunicyjny.
1 p.a.l. w Kijowie, 11 maja 1920 defiluje przed gen. Rydzem-Śmigłym. Konno płk Rómmel.

Służyły nam jako podstawowy sprzęt do 1939, a i potem zdobyte w Polsce i Francji "siedemdziesiątki piątki" po lekkiej modernizacji stosował Wehrmacht jako działa przeciwpancerne. W spadku po Austriakach dostaliśmy kilkanaście włoskich armat 75 mm M 1906. W 1919 dokupiliśmy jeszcze 120 sztuk.


Dostał je m. in. 14 pułk artylerii polowej (1 wielkopolski). Niżej ćwiczenia w Biedrusku. Działo w pozycji marszowej, blok lufy cofnięty.

Wśród zakupionych we Włoszech w 1919 r. dział znalazło sie kilkanaście (12?) nowszych armat M 1911, także o kalibrze 75 mm. Ten wariant związany z francuską licencją na działa M 1897 zawierał kilka nietypowych rozwiązań - stały oporopowrotnik, nie poruszający się w pionie wraz z lufą, oraz rozkładane łoże dwuogonowe.

Po Niemcach na terenie Kongresówki przejęto kilkadziesiąt zdobycznych dział rosyjskich, po części z kapitulacji I Korpusu Dowbora-Muśnickiego w Mińsku. Od zimy 1919 armat kalibru 76,2 mm (3 cale) wz. 1902 ("Putiłowska - od nazwy zakładów - puszka") zaczęło przybywać ze zdobyczy na bolszewikach, w sumie do około 300.

Po wojnie, w 1926 roku wymieniono w nich lufy na 75-milimetrowe (dla stosowania amunicji typu francuskiego), i te zwane "prawosławnymi" armaty walczyły jeszcze we Wrześniu. Jedna z nich na Westerplatte. 

W małej ilości korzystano także z rosyjskich armat wz. 1900, na ten sam pocisk, ale bez oporopowrotnika, i najczęściej bez tarczy ochronnej.

Jedno z takich dział zostało przekazane studentom UW w dowód uznania dla bohaterstwa młodzieży akademickiej podczas wojen 1918 - 1920. Uroczystość odbyła się na placu Saskim w dniu inauguracji nowego roku akademickiego. Rozpoczął się on dopiero 4 stycznia 1921 r. z powodu pozostawania w szeregach wojska – do czasu demobilizacji w listopadzie i grudniu 1920 r. – wielu studentów i profesorów. Stało do II wojny światowej w ogrodzie za Pałacem Kazimierzowskim.

Zdobytych 3,4-calowych (87 mm)  armat polowych wz. 1877/95 ze względu na zupełnie nietypową amunicję nie wykorzystywano. Po wojnie kilkanaście sztuk nabyła  posiadająca ich więcej Finlandia, gdzie służyły jeszcze w latach drugiej wojny światowej.


Domieszką w owej ogromnej zdobyczy na na bolszewikach były dostosowane do rosyjskiej amunicji 76,2 mm japońskie armaty Type 38 (1905), z dostaw z lat 1915-17. Ta licencyjna kopia niemieckiej armaty Kruppa FK 96 n.A. była znana polskim weteranom armii rosyjskiej i I Korpusu.


Armata górska wz. 1909, 7,62 mm. Krótkolufe działo opracowane przez Schneidera dla Rosji, łatwo rozkładane na 8 części do przewożenia w jukach. to produkowano także w wersji fortecznej (wz. 1910). Dużą ich ilość zdobyli Niemcy w 1915 roku (przede wszystkim Modlin, Dęblin, Osowiec, Brześć) i przerobili na działa piechoty 7,62 cm L 16,5.

W naszej służbie w pułkach wielkopolskich oraz pociągach pancernych, krótko - niska jakośc rosyjskich luf powodowała szybkie zużycie.
Rosyjski oryginał - 3-calowe działo przeciwszturmowe wz. 1910.
Działo wz. 10 na lawecie polowej, 1916.

Dywizja Górska (późniejsza 21) otrzymała w 1919 roku 2 baterie francuskich działek górskich 65 mm M 1906.

Wobec małej liczby dostępnych dział większych kalibrów przydawały się na równinach i te "pieski". Do kategorii dział górskich należały także nieliczne u nas 75 mm austriackie armaty M 15 (Skoda), używane jako działa pułkowe.
Z większych kalibrów najszerzej stosowano   austriacką 10 cm haubicę M 1914.




Zaprzęg.
Niezłe działo, miotające 16 kg pociski na odległość do 8000 m, podstawowa haubica WP do 1939. Produkowana w zmodyfikowanej wersji w Starachowicach od 1928 na licencji Skody. W mniejszej liczbie wykorzystywano starsze austriackie 10 cm haubice M 99.
A nawet jeszcze starsze 18-centymetrowe M 80.

Były też zdobyczne (i dokupione) niemieckie lekkie haubice 105 mm M 98/09 i ich następczyni M 16 o wydłużonej lufie.

Latem 1920 roku dotarło z kłopotami przez Gdańsk kilkadziesiąt (80?) brytyjskich lekkich haubic 4,5 calowych (114, 3 mm). Po wojnie, w ramach porządkowania i ujednolicania sprzętu odkupiła je Rumunia.
Przegląd brytyjskich haubic w warsztatach atryleryjskich na Solcu (Warszawa).

O wiele trudniejszy do zdobycia był sprzęt dla artylerii cięzkiej. Także tu gama typów była obszerna. 
Austriacka 104 mm armata M 1915. W 1919 mieliśmy 4 sztuki.
Okolice Lwowa, wiosna 1919. Stojący na lawecie ma na ramieniu młot do wbijania w ziemię lemiesza łoża.
Niemiecka 10 cm (faktycznie 105 mm) Kanone M 14. Także w starszej wesji M 04.

105 mm armata dalekonośna Schneider M 1913 to kolejny wzór nabywany we Francji. 64 sztuki dobrze zasłużyły się w 1920, zwłaszcza w obronie Warszawy. Kolejnych kilka egzemplarzy pochodziło ze zdobyczy na bolszewikach, Rosyjska wersja produkowana na licencji w Zakładach Putiłowskich w Petersburgu formalnie miała kaliber 4,2 cala (107 mm), ale faktycznie był to ten sam model i pocisk.

Przydały się wówczas także stareńkie i przestarzałe, ale celne i dalekonośne (12 km) armaty 120 mm M 1878. Pochylnie za kołami służyły do przetaczania z powrotem działa po strzale - nie posiadało ono powrotnika.

W marszu, na kołach nakładki.

Po wojnie polscy inżynierowie osadzili te znakomite lufy na zdobycznych łożach rosyjskiej haubicy wz. 1909 z  oporopowrotnikiem, i tak zmodernizowana wersja posłużyła nie tylko nam, bo kilka egzemplarzy zdobytych przez Niemców ci przekazali Finom. Uzbrojona w nie bateria odegrała kluczową rolę w obronie Przesmyku Karelskiego.

Ciężką artylerię reprezentowało jednak przede wszystkim dwieście 155 mm francuskich haubic M 1917, na owe czasy najnowocześniejszych i bardzo skutecznych, stosowanych przez wiele armii jeszcze podczas II wojny światowej, m.in. przez Amerykanów.


Transport amunicji.
 
Na pozycji improwizowanej pozycji ogniowej. Faszyna pod kołami, z tyłu widoczne pociski (naboje rozdzielnego ładowania).
W położeniu marszowym.
Działo to było rozwinięciem opracowanej przez firmę Schneider - Creussot dla Rosji haubicy 152 mm (6-calowej) M 1909, jakich kilkadziesiąt też wpadło w czasie walk 1919/20 w nasze ręce. 

Zdobycz 15-go ułanów, 1919.

Te jednak albo poszły na części do 155-tek, albo jako podstawy do przebudowy wspomnianych wyżej 120-tek. Resztę sprzedaliśmy Finlandii.
Niemiecka 150 mm ciężka haubica polowa wz. 1913.
Jaszcz niemiecki. W odróżnieniu od francuskiego drzwiczki otwierały się nie na boki, a w dół.
I jej poprzedniczka, 150 mm M 02.

Stara pruska armata 24-funtowa (150 mm), konstukcja pochodząca z połowy XIX wieku, modernizowana w latach 70. w rękach artylerzystów wielkopolskich.

15 cm ciężka haubica polowa M 1893.

Było  też w użyciu kilka 150 mm austriackich ciężkich haubic M 94/99, znanych także jako M 94/4.
Włoska dalekonośna armata 149,1 mm (zakupione w 1920 roku) pułku motorowego artylerii najcięższej. Lato 1920, pod nie zburzonym jeszcze soborem prawosławnym na Placu Saskim w Warszawie. Wizualnie bardzo podobna do francuskiej 120-tki, ta sama generacja sprzętu (system de Bange). Do holowania słuzy francuski ciągnik Châtillon-Panhard.
Ciężki moździerz oblężniczy 210 mm 210/8 D.S. W 1919 r. kupiliśmy we Włoszech 8 sztuk. 4 z nich używał pod koniec wojny pułk motorowy artylerii najcięższej. Za Włochami, którzy nazwali go "mortario" pisaliśmy moździerz, choć właściwie konstrukcyjnie jest to  krótkolufa haubica. Do holowania służyły ciągniki Austro-Daimler AZW M17, a przewozu oprzyrządowania, szyn, podkładów i amunicji najcięższe z posiadanych ciężarówek - Saurery i Packardy 36.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

XXXV. Ordery, odznaczenia i odznaki pamiątkowe

Opowieści część I. Szable

XXXVI. Zwycięskie sztandary