II. Bagnety i karabiny. Bagnet austro-węgierski
W XVII wieku jakiś nieznany z nazwiska wojskowy, dążąc do lepszego wykorzystania coraz doskonalszej ręcznej broni palnej wynalazł ostrze, wkładane do lufy muszkietu. Do tej pory muszkiet pomiędzy wystrzałem a ponownym nabiciem, w walce wręcz z atakującym przeciwnikiem, był tylko obciążeniem. Teraz przedłużony o morderczy, ostry kawał żelaza, stawał się może nie całkiem poręczną, ale skuteczną dzidą. Wcześniej muszkieterów musiała osłaniać spora liczba ludzi uzbrojonych w piki, odtąd mogli skutecznie bronić się sami. Pikinierów wyeliminowano, a więc muszkietów mogło być więcej. Więcej strzałów na raz, większa skuteczność. Z lufy zatkanej pierwotnym bagnetem szpuntowym równocześnie strzelać się nie da, kolejny więc patent dotyczył ostrza na kawałku żelaznej rury nakładanej na lufę z zewnątrz, z odpowiednim mocowaniem (tzw. blokadą) zapobiegającą niekontrolowanemu spadaniu. Najwcześniej takie ustrojstwa produkowano we francuskim mieście Bayonne, stąd nazwa "bayonette" (dosłownie - "bajoński", w sensie: pochodzący z Bayonne). Spolszczone na bagnet.
Bagnet tulejowy, nakładany na lufę karabinu, początek XIX w.
Bagnet. Od XVIII wieku na wyposażeniu każdego wojska, na pasie większości żołnierzy coraz bardziej pęczniejących armii. Coraz to nowe, udoskonalane wzory, w każdej prawie armii swoje własne. Produkowane w dziesiątkach, setkach tysięcy sztuk, w czasie największych konfliktów XX wieku już w milionach i dziesiątkach milionów. Na polach bitew gubione, porzucane, zabierane przez zwycięzców jako trofea. Zabierane do domów jako pamiątki, albo "przydasie". Jeszcze dziś można na taki natrafić, jeśli dobrze poszperać po dziadkowym strychu starego domu, albo na zardzewiały destrukt w lesie podczas zbierania grzybów. Chętnie kolekcjonowane, setki pojawiają się regularnie na Allegro, OLX i innych serwisach sprzedażowych, na każdej giełdzie staroci i w niejednym antykwariacie. Każdy, kto chce, może więc dotknąć, nabyć, zawiesić na ścianie czy położyć na półce przed książkami.
Wziąć do ręki niemego świadka minionych wydarzeń, dotknąć fizycznie czasów początków Niepodległości. Jest ich w naszych domach z tych czasów jeszcze niemało, także dlatego, że w latach 1918 - 1921 korzystaliśmy z wszystkiego, co mogło strzelać, a co udawało się zdobyć. Kilkanaście wzorów karabinów, a do nich ze setka wzorów bagnetów. W trakcie powojennej unifikacji, większości nietypowych się pozbywano. A i typowych, po walkach obu wojen światowych i powojennych rozbrojeń niemało trafiło w prywatne ręce, o ile zachowanie w domu czegoś strzelającego było nielegalne, na bagnety nikt uwagi nie zawracał.
Postanowiłem zrobić mały przewodnik po bagnetach, które były używane przez Wojsko Polskie w latach 1918 - 1921, a przy okazji i napomknąć o tym, na co je nakładano.
Bagnety austriackie
Najstarszym wzorem austriackim używanym w Wojsku Polskim były bagnety do karabinów Werndl wz. 1867. Ten pierwszy ładowany odtylcowo nabojem zespolonym karabin c.k. armii miał długi bagnet nożowy, o dwóch punktach mocowania na broni — osadzie do wewnątrz rękojeści i pierścieniu jelca nakładanym na lufę. Był to model inspirowany rozwiązaniami francuskimi, od początku wieku trendy przodującego przemysłu wojennego Francji naśladowano powszechnie. Głownia bagnetu o długości aż 576 mm typu jataganowego (jatagan, nóż bojowy turecko — bałkański) lekko wygięta, z nachyleniem w stronę ostrza. Oczywiście to nachylenie po założeniu na karabin szło w kierunku przeciwnym od lufy.
Jednostrzałowy karabin z nabojem na czarny proch (dymny) był w 1918 roku bronią kompletnie przestarzałą, ale w braku innej (w Krakowie 1 listopada w ogromnych magazynach twierdzy znaleziono zaledwie 5000 karabinów, w tym tysiąc właśnie takich), używano ich na tyłach, do szkolenia rekrutów, w jednostkach wartowniczych, w taborach.
Posiadał okładki rękojeści z utwardzanego kauczuku, na osadzie karabinu blokowała go zewnętrzna, prosta sprężyna (to ten metalowy pasek, wchodzący w okładki rękojeści. Na jelcu z jednej strony ozdobna łezka, drugie ramię wygięte do góry — w założeniu miało to ułatwiać przechwycenie ciosu szablą kawalerzysty przeciwnika. Pochwa metalowa, ale produkowano jeszcze także skórzane, z metalowymi okuciami. Długość całości 707 mm (głownia 576 mm), broń więc do użycia także samodzielnie, jako tasak.
W 1870 wprowadzono nowy wzór, lekko zmieniony konstrukcyjnie.
Zamiast płaskiej sprężyny blokującej zastosowano spiralną ukrytą w głowicy, mniej narażoną na uszkodzenia.
Starsze bagnety (wz. 1867 i 70) w większości skrócono (obcięto i zaostrzono ponownie, skrócono oczywiście także pochwy).
Bagnet M 73 po minimalnej modyfikacji pasował także do zakupionych przez Austrię niemieckich karabinów M 88 (w c.k. armii oznaczonego jako M 13).
W latach 1885/86 Austria postanowiła unowocześnić swoją broń strzelecką. Jednostrzałowego Werndla zastąpił powtarzalny karabin Mannlichera, z pięcionabojowym magazynkiem pudełkowym.
Nowoczesny, krótki bagnet nożowy o całkowitej długości 374 mm (głownia 248 mm). Duża różnica dla kogoś, kto nosił go na pasie.
Ale w tym samym roku 1886 Francuzi zrobili reszcie zbrojącej się Europy brzydki kawał, ujawniając sukces w pracach swoich chemików nad wynalezieniem prochu bezdymnego. Pozwoliło to na zmniejszenie kalibru broni, zmniejszenie wagi naboi, a na dodatek zwiększyło ich zasięg i moc rażenia. Oprócz tego kłąb dymu przestał zdradzać stanowisko strzelca, a strzelający salwami w szyku zwartym nie byli już po wystrzale otaczani ograniczającą widzialność chmurą.
Austriacy nie byli zdolni od razu wyprodukować własnego prochu bezdymnego, ale po próbach, które wykazały, że można zmniejszyć kaliber broni strzelającej prochem czarnym, uzyskując lepsze osiągi, postanowili przygotować broń pomostową.
U góry bagnet z temblakiem podoficerskim, u dołu oficerskim. Różni się także sposób zawiązywania na jelcu.
W 1890 roku udało się wreszcie dojść do własnego prochu bezdymnego. Po pewnych perypetiach udało się go utrzymać w wymiarach takiego samego naboju jak wz. 1888, toteż w nowym karabinie określonym jako wz. 1890 musiano zmienić tylko celownik, dostosowując go do zmienionych parametrów balistyki naboju. Przy okazji, większa dokładność technologii produkcji pozwoliła przy bagnecie zrezygnować ze śruby regulacyjnej na pierścieniu jelca.
Tak powstał bagnet wz. 1890/95.
Założone na broń bagnety wz 1888 i 1890/95. Zwraca uwagę stary sposób mocowania - z boku lufy, a nie pod spodem, jak w wiekszości innych broni. Przyczynek do dziejów konserwatyzmu w wojsku - dawne bagnety tulejowe miały głownię poprowadzoną z boku (pod lufą tkwił stempel, potrzebny do nabijania, łatwy dostęp do niego musiał być), to i ten ma być tak samo. Mimo że zaburzało to równowagę broni (dodana ciężka rękojeść) przy strzelaniu z nałożonym bagnetem.
Do nowego, lżejszego i bardziej dopracowanego karabinu Mannlicher wz 1895 opracowano nowe bagnety, lżejsze i smuklejsze. Przeniesiono też mocowanie bagnetu pod lufę.
Dla podoficerów. Temblak, na pochwie skórzana żabka do zakładania na pas główny. W Wojsku Polskim ostatecznie zwyczaj noszenia temblaka na bagnetach po wojnie się nie prprzyjął, pozostały tylko u szabel.
Do sztucera, wersja podoficerska. Poniklowana pochwa i głowica świadczy, że nosił go oficer zamiast szabli.
Od wz. 1888 i 1890 różniły się, oprócz skierowania ostrza, węższą głownią (23 mm wobec 27 w poprzednich wzorach), i nieco pomniejszoną, bardziej smukłą rękojeścią.
Bagnety wz. 1890 i 1895 produkowały w latach 1919 - 1921, głównie z części przejetych po Austriakach wojskowa Zbrojownia Nr 4 w Krakowie oraz zakłady Kobylański i Tołtyszewski w Warszawie. Niektóre z nich oznaczono puncą z polskim orzełkiem (ma austriackich był orzeł dwugłowy, albo herb węgierski). Stanowią dziś niezwykłą rzadkość.
W warunkach wojennych po pierwsze, szybko zaprzestano całej biurokracji z wybijaniem numerów i sygnatur, po drugie okazało się,że bagnetów ubywa szybciej, niż karabinów. Toteż obok produkcji przemysłowej, wymyślono uproszczone konstrukcje, które mógł wykonać każdy warsztat. To tak zwane bagnety zastępcze. Zmyślnie wykonywane z ukształtowanych i nitowanych płaskowników, co prawda jakością i ergonomicznością nie powalały, ale były. Niestety dziś, z powodu prostoty konstrukcji i mnogości wariantów (było ich kilkadziesiąt) są masowo fałszowane.
Policyjnym bagnetom obcinano pierścień jelca, co uniemożliwiało umocowanie na karabinie - w takim kształcie stawał się on wyłacznie gadżetem do noszenia na pasie.
I na koniec nie bagnet, ale krótka inna broń biała - nóż szturmowy ("okopowy") wz. 1917.




























.jpeg)












Komentarze
Prześlij komentarz